Kiedyś mama naopowiadała mi, że w kanałach są szczury i mogą wyjść przez kibelek. Strasznie się przestraszyłam. Za każdym razem, gdy miałam potrzebę, muszlę wyścielałam papierem i co chwilę zaglądałam, czy żaden szczur nie przyszedł. Z dłuższą potrzebą było gorzej i stosowałam metodę "na Małysza". W czasie jednej z takich akcji coś zabulgotało w spłuczce i spanikowana wybiegłam z łazienki. Później mama musiała mi mówić, że żartowała.
ja ja ja ja