Kategoria: Pieniądze

twarz
#991 
kategoria: Pieniądze

Jak byłam mała, często chodziłam z mamą do sklepu. Panie przy kasie, po wręczeniu przez mamę zapłaty, często pytały 'Ma pani może 5 złotych?', czy coś w tym stylu. Chodziło oczywiście o to, by łatwiej im było wydać. Ale ja zawsze się zastanawiałam, jak to jest, że można dać np. o te 5 złotych za mało, a pani mało, że na odpowiedź 'Niestety nie', powie 'No trudno', to na dodatek sięgnie do kasy i da jeszcze troche pieniędzy...

autor: Madzia | data dodania 2 listopada 2007
Oceń: 84%
#997 
kategoria: Pieniądze

To było jakoś po denominacji złotego, miałam jeszcze w skarbonce takie stare, już nieważne pieniądze. Kiedyś chciałam się wybrać z nimi do sklepu, ale mój kochany braciszek wybił mi to skutecznie z glowy. Powiedział mi, że pani w sklepie jak tylko zobaczy, że mam takie pieniądze, wyrzuci mnie z tego sklepu i zbije. Byłam o tym święcie przekonana, nawet bałam się wyjść z nimi z domu. Taka mala schiza.

autor: faluszka | data dodania 2 listopada 2007
Oceń: 82%
twarz
twarz
#943 
kategoria: Pieniądze

Jak byłem mały, poszedłem pewnego dnia do lokalnego kiosku, by wydać znalezione 200 zł (czyli dzisiejsze 2 grosze). Jako że nie miałem pomysłu jak to zrobić, poprosiłem (jak pani, która stała w kolejce zaraz przede mną), żeby mi pani kioskarka tą dwusetkę 'rozmieniła'. Gdy zapytała 'na ile?', podekscytowany stwierdziłem, że skoro pyta, to mogę teraz chyba poprosić o dowolną kwotę i zostać niesamowicie bogaty rozmieniając pieniądze właśnie... Bardzo się zdziwiłem, gdy dała mi po prostu dwie stuzłotówki...

autor: Dark Archon | data dodania 31 października 2007
Oceń: 71%
#851 
kategoria: Pieniądze

Gdy byłem mały, mama mi powiedziała, że pieniądze mają większą i mniejszą wartość. Potem zawsze jak dostałem jakieś pieniądze, siedziałem i porównywałem, który jest "większy". Logiczne, nie?

autor: Szymo | data dodania 28 października 2007
Oceń: 66%
twarz
twarz
#819 
kategoria: Pieniądze

Mój brat myślał, że czarny rynek to takie miejsce z obskurnymi budami i czarnymi dachami, gdzie się sprzedaje kradzione rzeczy.

autor: annagie | data dodania 26 października 2007
Oceń: 65%
#721 
kategoria: Pieniądze

Myślałem, że sprzedawczynie wydają resztę - różnicę między ceną, a kwotą jaką zapłaciłeś - nawet jak cena jest wyższa niż ta kwota (np. coś kosztuje 5,20zł, ty masz 5zł, dajesz 5zł dostajesz rzecz i 20gr reszty), ale tylko jak ta "reszta" to mała suma. Sprzedawczynie wydają tak po to, żebyś następnym razem miał pełną kwotę...

autor: wuespe | data dodania 25 października 2007
Oceń: 81%
twarz
twarz
#662 
kategoria: Pieniądze

Byłam baaardzo malutka jak myślałam, że ważne jest ile ma się monet/banknotów, a nie jakiej są wartości. Jak szłam z mamą do sklepu i płaciła np. 5 zł, a wydawali jej resztę w drobniakach, to się cieszyłam, że ma więcej pieniążków i będzie mogła mi coś kupić.

autor: MJane | data dodania 25 października 2007
Oceń: 79%
#713 
kategoria: Pieniądze

Ja kiedyś myślałem, że resztę w sklepie dostaje się wtedy, gdy brakuje pieniędzy.

autor: HH2 | data dodania 25 października 2007
Oceń: 82%
twarz
twarz
#592 
kategoria: Pieniądze

Jak byłam mała, to myślałam, że jak proszę w sklepie o ćwierć kilo sera, to niezależnie ile go pani ekspedientka odważy, zapłacę za ćwierć kilo. Więc jak pytała, czy może być trochę mniej, to się absolutnie nie zgadzałam, a jak więcej, to bardzo chętnie. Potem chwaliłam się mamie, że kupiłam więcej, ale ona jakoś nigdy tego specjalnie nie doceniła. Widocznie nie była tak gospodarna jak ja...

autor: Andzia | data dodania 6 października 2007
Oceń: 81%
#446 
kategoria: Pieniądze

Jak byłam mała, to myślałam, że ekspedientka w sklepie zawsze musi ci wydać resztę. Skompromitowałam się przed koleżankami z podwórka jak im o tym powiedziałam.

autor: laciu | data dodania 25 września 2007
Oceń: 83%
twarz