To było jakoś po denominacji złotego, miałam jeszcze w skarbonce takie stare, już nieważne pieniądze. Kiedyś chciałam się wybrać z nimi do sklepu, ale mój kochany braciszek wybił mi to skutecznie z glowy. Powiedział mi, że pani w sklepie jak tylko zobaczy, że mam takie pieniądze, wyrzuci mnie z tego sklepu i zbije. Byłam o tym święcie przekonana, nawet bałam się wyjść z nimi z domu. Taka mala schiza.
autor: faluszka |Jak byłam mała, często chodziłam z mamą do sklepu. Panie przy kasie, po wręczeniu przez mamę zapłaty, często pytały 'Ma pani może 5 złotych?', czy coś w tym stylu. Chodziło oczywiście o to, by łatwiej im było wydać. Ale ja zawsze się zastanawiałam, jak to jest, że można dać np. o te 5 złotych za mało, a pani mało, że na odpowiedź 'Niestety nie', powie 'No trudno', to na dodatek sięgnie do kasy i da jeszcze troche pieniędzy...
autor: Madzia |Jak byłem mały, poszedłem pewnego dnia do lokalnego kiosku, by wydać znalezione 200 zł (czyli dzisiejsze 2 grosze). Jako że nie miałem pomysłu jak to zrobić, poprosiłem (jak pani, która stała w kolejce zaraz przede mną), żeby mi pani kioskarka tą dwusetkę 'rozmieniła'. Gdy zapytała 'na ile?', podekscytowany stwierdziłem, że skoro pyta, to mogę teraz chyba poprosić o dowolną kwotę i zostać niesamowicie bogaty rozmieniając pieniądze właśnie... Bardzo się zdziwiłem, gdy dała mi po prostu dwie stuzłotówki...
autor: Dark Archon |Gdy byłem mały, mama mi powiedziała, że pieniądze mają większą i mniejszą wartość. Potem zawsze jak dostałem jakieś pieniądze, siedziałem i porównywałem, który jest "większy". Logiczne, nie?
autor: Szymo |Mój brat myślał, że czarny rynek to takie miejsce z obskurnymi budami i czarnymi dachami, gdzie się sprzedaje kradzione rzeczy.
autor: annagie |Ja kiedyś myślałem, że resztę w sklepie dostaje się wtedy, gdy brakuje pieniędzy.
autor: HH2 |Myślałem, że sprzedawczynie wydają resztę - różnicę między ceną, a kwotą jaką zapłaciłeś - nawet jak cena jest wyższa niż ta kwota (np. coś kosztuje 5,20zł, ty masz 5zł, dajesz 5zł dostajesz rzecz i 20gr reszty), ale tylko jak ta "reszta" to mała suma. Sprzedawczynie wydają tak po to, żebyś następnym razem miał pełną kwotę...
autor: wuespe |Byłam baaardzo malutka jak myślałam, że ważne jest ile ma się monet/banknotów, a nie jakiej są wartości. Jak szłam z mamą do sklepu i płaciła np. 5 zł, a wydawali jej resztę w drobniakach, to się cieszyłam, że ma więcej pieniążków i będzie mogła mi coś kupić.
autor: MJane |Jak byłam mała, to myślałam, że jak proszę w sklepie o ćwierć kilo sera, to niezależnie ile go pani ekspedientka odważy, zapłacę za ćwierć kilo. Więc jak pytała, czy może być trochę mniej, to się absolutnie nie zgadzałam, a jak więcej, to bardzo chętnie. Potem chwaliłam się mamie, że kupiłam więcej, ale ona jakoś nigdy tego specjalnie nie doceniła. Widocznie nie była tak gospodarna jak ja...
autor: Andzia |Jak byłam mała, to myślałam, że ekspedientka w sklepie zawsze musi ci wydać resztę. Skompromitowałam się przed koleżankami z podwórka jak im o tym powiedziałam.
autor: laciu |