Moja koleżanka opowiadała mi, że będąc dzieckiem "zakochała się" w sąsiedzie i była święcie przekonana że on ogląda ją w swoim komputerze, który jest podłączony do kamer w każdym pomieszczeniu w jej domu. Strasznie się bała i wstydziła, ale czasami wdzięczyła się specjalnie, żeby on ją zobaczył... Natomiast ja bałam się rano ubierać przed telewizorem, bo myślałam że pan z wiadomości się na mnie patrzy. Bo patrzył się tak przenikliwie...
autor: Juve Psycho Fan |Jak miałam jakieś trzy lata, myślałam, że kiedy mówi się, że chce się dokądś iść, powtarza się początek nazwy tego miejsca. Tak jest gdy mówi się "do domu", a ja wydumałam sobie, że to ogólna reguła i mówiłam np.: "la lasu", "pa parku", "ka karku" (kiedy chciałam, żeby ktoś wziął mnie na barana) i "ła łac łabaw" (na plac zabaw).
autor: Rida |Myślałem, że zawodnicy wrestlingu zawodowego naprawdę ze sobą walczą i nic nie jest udawane...
autor: alfsch |Jak byłam mała... to myślałam, że polski to jedyny język na świecie i każdy kraj rozmawia po polsku.
autor: Natka |Jak byłem mały, to myślałem, że mówienie jest jak oddychanie - nie można wytrzymać bez niego dłużej niż kilka sekund. Dlatego cały czas starałem się coś nawijać.
autor: Anonim |Jak byłem mały, myślałem, że w modlitwie "Ojcze nasz" jest tekst "...jako i my odpuszczamy naszym winopijcom...". Zawsze się dziwiłem o co z tymi winopijcami chodzi. Kiedyś w telewizji usłyszałem o winie mszalnym i wszystko złożyło mi się w logiczna całość, a mianowicie:
Ksiądz podczas mszy pije wino. Przerwy między mszami tłumaczyłem sobie tym, że przez ten czas ksiądz musi wytrzeźwieć i gdy nikogo nie ma w kościele, ktoś się zakrada i podpija księdzu wino. Ksiądz na szczęście wyrozumiały jest, więc wszystko wybacza i stąd ta modlitwa.
Kiedy byłem mały, słyszałem mnóstwo bajek, w których główni bohaterowie w wieku młodocianym wysyłani byli przez rodziców w świat, aby szukać szczęścia (trzy małe świnki itp.) Myślałem, że i mnie niebawem przyjdzie spakować kanapki, ciasto i soczek w tobołek na kijku i że rodzice wyślą mnie w świat machając mi z progu chusteczką.
autor: wa11y |Jak byłem mały i na nagrobkach na cmentarzu widziałem skrót Ś.P. (świętej pamięci), to dla mnie oznaczało to, że zmarły w tym grobie "śpi". Strasznie cicho chodziłem, żeby nikogo nie obudzić.
autor: szalony_jozef |Jak byłam mała (i trochę starsza też...), to myślałam, że rodzynki to taki rodzaj owoców.
autor: crazy_mary |Jak byłam mała, mama mówiła mi, że nie wolno nikogo bić, bo ręka uschnie. Jako dziecko z wyobraźnią, miałam wizje jak ręka mi usycha jak u mumii, robi się malutka i odpada. Wyobraźcie sobie co czułam jak kogoś niechcący trzasnęłam!
autor: FFF |