Chyba do 7 roku życia byłam święcie przekonana, że idzie się do "kocioła", a nie do "kościoła". "Kościół" więc to był "kociół". I zastanawiałąm się o co chodzi, bo przecież w "kociole" gotują czarownice...
autor: kaja |Myślałam, że jak podaje sie godzinę np. wpół do 9, to mówi się "w pudło". Długo zastanawiałam się, co to za pudło...
autor: m.l. |Jak byłam mała, to zastanawiałam się co to są winnisy. W kolędzie było: "żeśmy byli winnisami..." Dopiero potem zostałam oświecona, że to są dwa słowa.
autor: Dodo |Jak byłem mały, to myślałem, że mówi się "wleśniczówka". Dlaczego? "W leśniczówce za lasem..."
autor: AdT |Dawno temu dostałem podkolanówki. Rodzice zgodnie okrzyknęli, że teraz będę piłkarz. Przez resztę dnia chodziłem i pytałem co ja będę pił. Nie doczekawszy się odpowiedzi (nikt nie wiedział o co mi chodzi) zacząłem sie rozpytywać co znaczy karz.
autor: sky_ |Kiedy słyszałem jak dorośli mówili "leje jak z cebra", popadałem w zadumę, bo nie wiedziałem kto to jest ta Zcebra...
autor: Odi |Kiedy byłam mała, to moją ulubioną piosenką była piosenka "There's no limits". Ja jednak skutecznie przekręcałam tytuł na "Les moł li li".
autor: kama |W dzieciństwie zawsze mówiłam "wchała" a nie "chwała" lub "wchast" a nie "chwast".
Cały czas do tego podsycali mnie moi bracia.
Jak miałam jakieś trzy lata, myślałam, że kiedy mówi się, że chce się dokądś iść, powtarza się początek nazwy tego miejsca. Tak jest gdy mówi się "do domu", a ja wydumałam sobie, że to ogólna reguła i mówiłam np.: "la lasu", "pa parku", "ka karku" (kiedy chciałam, żeby ktoś wziął mnie na barana) i "ła łac łabaw" (na plac zabaw).
autor: Rida |Jak byłem mały, to myślałem, że Znut to osoba i największy kłamca.
"Kłamiesz jak z nut".