Kategoria: Słowotwory

twarz
#961 
kategoria: Słowotwory

Chyba do 7 roku życia byłam święcie przekonana, że idzie się do "kocioła", a nie do "kościoła". "Kościół" więc to był "kociół". I zastanawiałąm się o co chodzi, bo przecież w "kociole" gotują czarownice...

autor: kaja | data dodania 1 listopada 2007
Oceń: 64%
#942 
kategoria: Słowotwory

Myślałam, że jak podaje sie godzinę np. wpół do 9, to mówi się "w pudło". Długo zastanawiałam się, co to za pudło...

autor: m.l. | data dodania 31 października 2007
Oceń: 70%
twarz
twarz
#948 
kategoria: Słowotwory

Jak byłam mała, to zastanawiałam się co to są winnisy. W kolędzie było: "żeśmy byli winnisami..." Dopiero potem zostałam oświecona, że to są dwa słowa.

autor: Dodo | data dodania 31 października 2007
Oceń: 68%
#940 
kategoria: Słowotwory

Jak byłem mały, to myślałem, że mówi się "wleśniczówka". Dlaczego? "W leśniczówce za lasem..."

autor: AdT | data dodania 31 października 2007
Oceń: 59%
twarz
twarz
#900 
kategoria: Słowotwory

Dawno temu dostałem podkolanówki. Rodzice zgodnie okrzyknęli, że teraz będę piłkarz. Przez resztę dnia chodziłem i pytałem co ja będę pił. Nie doczekawszy się odpowiedzi (nikt nie wiedział o co mi chodzi) zacząłem sie rozpytywać co znaczy karz.

autor: sky_ | data dodania 30 października 2007
Oceń: 68%
#926 
kategoria: Słowotwory

Kiedy słyszałem jak dorośli mówili "leje jak z cebra", popadałem w zadumę, bo nie wiedziałem kto to jest ta Zcebra...

autor: Odi | data dodania 30 października 2007
Oceń: 68%
twarz
twarz
#884 
kategoria: Słowotwory

Kiedy byłam mała, to moją ulubioną piosenką była piosenka "There's no limits". Ja jednak skutecznie przekręcałam tytuł na "Les moł li li".

autor: kama | data dodania 29 października 2007
Oceń: 62%
#882 
kategoria: Słowotwory

W dzieciństwie zawsze mówiłam "wchała" a nie "chwała" lub "wchast" a nie "chwast".

Cały czas do tego podsycali mnie moi bracia.

autor: olila | data dodania 29 października 2007
Oceń: 62%
twarz
twarz
#874 
kategoria: Słowotwory

Jak miałam jakieś trzy lata, myślałam, że kiedy mówi się, że chce się dokądś iść, powtarza się początek nazwy tego miejsca. Tak jest gdy mówi się "do domu", a ja wydumałam sobie, że to ogólna reguła i mówiłam np.: "la lasu", "pa parku", "ka karku" (kiedy chciałam, żeby ktoś wziął mnie na barana) i "ła łac łabaw" (na plac zabaw).

autor: Rida | data dodania 28 października 2007
Oceń: 81%
#875 
kategoria: Słowotwory

Jak byłem mały, to myślałem, że Znut to osoba i największy kłamca.

"Kłamiesz jak z nut".

autor: aNDY^aND | data dodania 28 października 2007
Oceń: 68%
twarz