Ponieważ moja mama uczyła czegoś, co się nazywa "przystosowanie do życia w rodzinie" to wiedziałam, że rodzice COŚ robią, aby było dziecko - jednak sądziłam, że mamusia coś połyka.
Dużo później dowiedziałam się, że to niezupełnie tak idzie...
Skracałam imiona zawsze zostawiając 3 litery i ostatnią, ponieważ moje tak się skraca. Wychodziły więc takie hybrydy jak Kata, Mara, Ofea itp.
autor: No ya NO |Gdy byłem mały, w moim domu wisiał zawsze kalendarz z informacją, że 23 kwietnia imieniny obchodzą Wojciech (to moje), Jerzy, Urban. Zawsze się zastanawiałem co trzeba zrobić, żeby w kalendarzu było twoje pełne imię i nazwisko. Bo Jerzy Urban tak miał!!!
autor: Detox |Kiedy byłem bardzo mały i nie kręciły mnie jeszcze filmy, myślałem, że jak jakiś dorosły weźmie mnie na ręce, to również stanę się na chwilę dorosły i od razu zrozumiem o co w nich chodzi.
autor: summoner |Zawsze gdy podczas reklam pojawiał się napis "Ogłoszenie płatne", zamykałam oczy i zatykałam uszy, bo bałam się, że jeśli je obejrzę, jutro przyślą mi za to rachunek.
autor: Obywatelkaam |Ja byłam przekonana, że Gierek to funkcja, a nie nazwisko i zastanawiałam się kto będzie następnym Gierkiem.
autor: Doris |Dawniej myślałem, że ludzie/aktorzy, którzy wystepują w telewizji, nie istnieją i nie da się ich zobaczyć w realnym życiu. Bardzo się zdziwiłem widząc Bohdana Smolenia, który chodzi po scenie i w dodatku mówi... To było coś.
autor: NoxThunder |Jak byłam mała (a nawet nie taka mała), to myślałam, że sarna i jeleń to jeden gatunek. Zawsze się dziwiłam, że w bajkach na "sarnę" wołali łania... Dopiero uświadomiła mnie pani, w szkole chyba w 2 klasie, że nie sarna ale łania to "żona" jelenia...
autor: Niusia |Jak byłem mały, to byłem święcie przekonany że "chlebek razowy" to taki chlebek... który się je na raz!
autor: Voy |Święty Mikołaj robi się taki malusi i wchodzi przez dziurkę od klucza, no bo skąd miałby tak dużo kluczy? Pogubiłby się!
autor: Nicia |