Jak miałam kilka lat, to wydedukowałam, że dziecko rodzi się przez odbyt mamy, bo wydawało mi się, że ta z 3 dziurek u pań jest najbardziej rozciągliwa.
autor: OEnA |Patrząc na ujście swojej cewki moczowej myślałam, że chyba coś z nią trochę nie tak i myślałam, że mam takiego malutkiego fiutka.
autor: OEnA |Przyjaciółka bardzo długo nie rozumiała wyrażenia "czym chata bogata" - myślała, że to pytanie, dla niej chata to był czasownik (bezokolicznik chatać, ja chatam, ty chatasz, on chata itd.) a bogata czyli jakaś bogata osoba. I nie rozumiała właśnie co znaczy owo chatać...
autor: Błądzik |Dzieło wspólne moje i kolegi. W jednej z pieśni, zamiast "Jezus siłą mą, Jezus pieśnią mego życia" śpiewaliśmy "Jezus siłą mą, Jezus pięścią mego życia" oraz zamiast "On mi podał dłoń" to "On mi podał broń". Troszkę kłóciło się to z pokojowym nastawieniem chrześcijan, ale nie wnikaliśmy.
autor: bladzik |Kiedyś byłem przekonany, że "gwałt" polega na uszkodzeniu kobiecych narządów płciowych, np. za pomocą noża. Miałoby to wyglądać mniej więcej jak robienie sushi. Nie wiem kto mi takich bzdur naopowiadał.
autor: Anonim |Jak byłam mała, byłam święcie przekonana, że w każdym mieście mówią w innym języku. Gdy jechałam gdzieś daleko (w Polskę), za każdym razem, gdy wjeżdżaliśmy do większego miasta, pytałam rodziców: 'a tutaj mówią po naszemu?'.
autor: hańń |Długo byłam przekonana, że zamiast "Hosanna na wysokości" śpiewa się "o sarna na wysokości". Podejrzanie mi to brzmiało, ale nie pytałam się nikogo, by nie wykazać się ignorancją.
autor: Błądzik |Podczas oglądania piłki nożej zastanawiałem się co to jest "spalony". Tzn. nie wiedziałem jak się na pozycję spalonego wchodzi, ale myślałem, że wtedy sędzia liniowy podchodzi do gracza i podpala go miotaczem ognia ukrytym w tej chorągiewce. Przestraszyłem się niemiłosiernie, gdy podczas grania w nogę na podwróku kolega krzyknął 'Spalony!", gdy dostałem piłkę.
autor: Tosh |Jak byłam mała, to żyłam w przekonaniu, że przy każdym telewizorze jest mikrofon i kiedy w serialach jest podłożony śmiech, to słychać jak ludzie z innych mieszkań się śmieją. Chciałam, żeby mnie usłyszeli, więc zawsze śmiałam się najgłośniej z rodziny.
autor: Anonim |