Myślałem, ze "nacudja" to te takie białe chrupki co ksiądz rozdaje podczas mszy. Moją tezę popierałem słowami pieśni "Nacudjo nasza" śpiewaną podczas Świąt Bożego Narodzenia (a najczęściej właśnie podczas rozdawania "czipsów").
autor: Tosh |Jak byłam mała, to wymyśliłam swoją własną teorię dlaczego ptaki latają. Kiedy w tv pokazywali kosmonautów w przestrzeni kosmicznej, to widziałam, że się unoszą. A wiedziałam już, że w kosmosie nie ma powietrza. Wniosek z tego taki: kiedy ptaki machają skrzydłami, wywiewają powietrze które jest koło nich, więc wytwarza się kosmos, w którym się unoszą.
autor: Błądzik |Jak byłam mała, babcia zabierała mnie do kościoła i wtedy często słyszałam słowo "adoracja". Od mamy dowiedziałam się, że adoracja jest wtedy, gdy pan uśmiecha się do kobiety, delikatnie ją dotyka i mówi miłe rzeczy. Po tym uświadomieniu, będąc w kościele ciągle wypatrywałam czy ksiądz uśmiecha się do jakichś kobiet i je dotyka.
autor: yakaona |Jak byłem mały, to uważałem, że po 10 są tylko okrągłe liczby. Leciało to mniej więcej tak: 1 - 10... 10, 20, 30, 40 - 100... 100, 200, 300... - 1000... 1000, 2000, etc. Pamiętam swoją dumę jak doliczyłem do tysiąca.
autor: Altair |List do Mikołaja zaczynałem pisać już na początku grudnia, i oczywiscie życzyłem sobie wszystkiego i jeszcze trochę. Pokazywałem mój list rodzicom, a oni mi mówili że Mikołaja na to nie stać. Zastanawiało mnie to, bo skoro Mikołaj musi odwiedzić wszystkie dzieci, to musi mieć fabrykę pieniędzy, inaczej nie byłoby go na to stać. Dopiero w wieku 12 lat zostałem uświadomiony.
autor: Tosh |Jak byłam mała, to myślałam, że 'persona non grata' to osoba bez mebli (gratów). Z tego przeświadczenia wyrwała mnie mama, okropnie besztając, gdy chciałam zaimponować młodszej siostrze obcojęzycznym wyrażeniem i stwierdziłam, że to ona właśnie jest persona non grata.
autor: bladzik |Jak byłam mała, to zamiast jeleń mówiłam Lenin. Dla mnie znaczyło to samo, a było łatwiej powiedzieć.
autor: Błądzik |Myślałem, że dziecka nie można myć przed chrzestem, bo jeszcze "zmyją" tą czarną plamę i co? Chrzest niepotrzebny...
autor: sasha |Będąc kilkuletnią sepleniącą dziewczynką, byłam święcie przekonana, że na pana, który roznosi listy, mówi się "biustonosz", a na stanik - "listonosz" (no, przecież podobne z brzmienia, prawda?) Także gdy pukał do naszych drzwi listonosz, krzyczałam do rodzinki: "Tato! Mamo! Biustonos psysedł!"
I do tego na kapustę mówiłam "pakusta", a na kapelusz "pakelus".
Jak chodziłem do podstawówki, to myślałem, że kobietę można zapłodnić przez odbyt. A to dlatego, że nie wiedziałem, że narząd kobiety jest tak nisko i jest dojście z dwóch stron.
autor: Zieluch |